Z ręką na pulsie
Treść
Powoli stabilizuje się sytuacja na polskich rzekach, ale do normalności jeszcze daleko. Wody wprawdzie nie przybywa w takim tempie jak przed kilku dniami, ale ciągle są przekroczone stany alarmowe na Odrze w woj. zachodniopomorskim i Wiśle w okolicach Wyszogrodu, a topniejący śnieg i padający deszcz wciąż stanowią zagrożenie dla ludzi.
W Zachodniopomorskiem na skutek gwałtownej odwilży na wszystkich wodowskazach woda przekraczała stan alarmowy, ale powoli zaczęła opadać. To skutek działań lodołamaczy, które niemal bez przerwy pracują, krusząc zatory lodowe na Odrze w okolicach Gryfina. Woda, przekraczając stan alarmowy o ponad 80 cm, podtopiła tam kilkadziesiąt gospodarstw i piwnice wielu domów, m.in. w gminach Chojna, Cedynia i Widuchowa. Obyło się jednak bez ewakuacji mieszkańców i jak zapewniają służby kryzysowe, sytuacja nie jest już tak groźna jak jeszcze w sobotę.
Wczoraj 13 lodołamaczy polskich i niemieckich pracowało na południe od Gryfina, w okolicach Świnoujścia. Mimo działań 4 lodołamaczy wykuwających rynny dla spływu kry lodowej wysoki stan wód utrzymywał się Wiśle w okolicach Włocławka, ale wystąpienie rzeki z brzegów już raczej nie grozi.
Wczoraj najtrudniejsza sytuacja panowała w woj. lubuskim, w okolicach Gorzowa Wielkopolskiego, gdzie Warta podtopiła kilkadziesiąt budynków. Z kolei w rejonie Elektrowni Wodnej Przysieka na Nysie Łużyckiej trwały poszukiwania 61-letniego pracownika, który - jak wynika z ustaleń policji - mógł utopić się podczas pomiaru poziomu wody w rzece. Na Dolnym Śląsku wczoraj stany alarmowe były przekroczone na 20 wodowskazach, a ostrzegawcze na 17. Kwisie przepływającej przez Nowogrodziec do stanu alarmowego brakowało niewiele ponad 20 cm, ale służby były w gotowości, aby w przypadku zagrożenia wkroczyć do akcji i pomóc ludziom. Wszystko wskazuje na to, że nie będzie to jednak konieczne, bo jak informuje Centrum Zarządzania Kryzysowego przy Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim we Wrocławiu, mimo stanów alarmowych i ostrzegawczych woda w rzekach przestaje przybierać. Również MSWiA uspokaja, że sytuacja na polskich rzekach jest pod kontrolą, a służby kryzysowe podległe resortowi i regionalne zarządy gospodarki wodnej pracują, by zminimalizować zagrożenie powodzią. Nie oznacza to jednak, że uda się uniknąć lokalnych podtopień.
Mariusz Kamieniecki
Nasz Dziennik 2011-01-11
Autor: jc