W cieniu decyzji Orbana
Treść
Reforma emerytalna zaproponowana przez rząd atakowana jest z jednej strony przez lobby finansowe związane z OFE, które nie chce utracić miliardowych wpływów z obowiązkowych składek od obywateli, z drugiej - przez zwolenników wolnego rynku, którzy domagają się, by składki do prywatnych OFE były dobrowolne. Nad polską debatą unosi cię cień decyzji Orbana, który dał obywatelom węgierskim wolny wybór i w ten sposób spowodował, że 97 proc. Węgrów odeszło wraz z kapitałem z OFE.
Rośnie nacisk opinii publicznej na zniesienie przymusu przynależności do prywatnych OFE. Prawo swobodnego wyboru pomiędzy OFE i ZUS popiera opozycyjne PiS. Z powszechnym aplauzem przyjmowane są przemiany na Węgrzech, gdzie premier Viktor Orban jednym ruchem rozprawił się z nieefektywnym systemem kapitałowym - wprowadzając dobrowolność oszczędzania w tamtejszych OFE. Każdy Węgier do końca 2010 roku musiał zdecydować, który filar emerytalny wybiera. Znamy już wyniki tego "plebiscytu": tylko ok. 3 proc. Węgrów, tj. nieco ponad 100 tys. osób, zdecydowało się na dalsze powierzanie swoich składek prywatnym funduszom! Pozostałe 3 mln obywateli przeniosło się do państwowego systemu, a zgromadzony przez nich kapitał emerytalny - prawie 3 bln forintów - zasilił państwowy fundusz emerytalny, zmniejszając jego deficyt oraz redukując węgierski dług publiczny. Osoby, które pozostały w prywatnych funduszach, utraciły automatycznie prawo do emerytury państwowej.
Obecny polski system emerytalny oparty jest na projektach przyjętych w 1997 r. przez rząd Włodzimierza Cimoszewicza, a następnie uchwalonych przez koalicję AWS - UW. System repartycyjny, którym zawiadywał ZUS, został zastąpiony przez system oparty na dwóch filarach - repartycyjnym (ZUS) i kapitałowym (OFE).
- To był gotowy projekt przywieziony z Banku Światowego - wyjaśnia prof. Józefina Hrynkiewicz z Uniwersytetu Warszawskiego. - Rozwiązania te wdrożono w połowie lat 90. w Argentynie, ale w 2009 r. Argentyna wycofała się z reformy emerytalnej i upaństwowiła fundusze. Podobnie robią, jeden po drugim, inne kraje. Eksperci przypominają jednak, że przy obecnej zapaści demograficznej ZUS funkcjonujący na zasadzie repartycyjnej, tj. wypłacania emerytur z bieżących składek osób pracujących, nie udźwignie ciężaru przyszłych świadczeń rzeszy emerytów, wobec zbyt małej liczby osób pracujących i odprowadzających składki.
Rządowy projekt reformy daleko odbiega od tego, co stało się na Węgrzech. Przede wszystkim utrzymuje zasadę przymusowych wpłat na prywatny filar kapitałowy, tyle tylko, że zmniejsza ich zakres i część składki przekierowuje do ZUS. Towarzyszy temu liberalizacja zasad inwestowania przez fundusze pozostałych środków, co oznacza, że nieefektywne fundusze będą mogły jeszcze bardziej nieefektywnie zarządzać resztą naszych pieniędzy. Projekt jest w trakcie konsultacji w Komisji Trójstronnej. Potem prace legislacyjne rozpocznie Sejm. Mimo że na tle Węgier i innych krajów rządowe rozwiązania są zdecydowanie połowiczne - otwarte fundusze emerytalne, zagrożone utratą pieniędzy, prowadzą przeciwko nim otwartą wojnę. Na czele batalii, aczkolwiek na razie nieformalnie, stanął prof. Leszek Balcerowicz, który wezwał, by zamiast odbierania OFE pieniędzy rząd obciął wydatki na cele społeczne i rodzinne, takie jak ulgi na dzieci, becikowe, zasiłki i inne.
- Nie wykluczam, że lobby finansowe okaże się na tyle silne, że obali rząd i doprowadzi do przyspieszonych wyborów. A wtedy reformy emerytur nie będzie - twierdzi Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK. - Skoro OFE są nieefektywne i kreują dług publiczny, to dlaczego, zamiast rozwiązań połowicznych, całkiem ich nie zlikwidować? - pyta poseł Bogusław Kowalski (PiS).
Tymczasem w środę kolejne środowisko opowiedziało się przeciwko przymusowemu oszczędzaniu w OFE. Chodzi o Centrum im. Adama Smitha. Profesorowie Robert Gwiazdowski i Andrzej Sadowski, szefowie Centrum, proponują, aby ubezpieczenia kapitałowe pozostawić wolnej decyzji obywateli, zaś problem deficytowego ZUS rozwiązać przy pomocy "emerytury obywatelskiej" - jednakowego państwowego świadczenia emerytalnego dla wszystkich obywateli. Propozycja "jednakowej emerytury państwowej" oparta jest na wzorze kanadyjskim. Kto chce oszczędzać na dodatkową emeryturę, powinien to robić na własną rękę. - Instytucje przymusowe i oparte na monopolu, takie jak OFE, nigdy nie będą efektywne - twierdzi prof. Sadowski.
ZUS jak poborca
Poborem składek emerytalnych, podobnie jak podatków, powinny się zajmować urzędy skarbowe, dlatego ekonomiści proponują zmianę roli ZUS z "poborcy podatkowego" w organ zajmujący się wyłącznie wypłatą świadczeń.
- To pozwala uniknąć kosztownego poboru i dzielenia składek przez ZUS - uważa prof. Gwiazdowski.
Większość ekonomistów zgadza się w jednym: kluczem do bezpiecznej starości jest posiadanie dzieci. System emerytalny, bez względu na to, czy jest oparty na ZUS, czy na ZUS i OFE, wymaga, aby w społeczeństwie rodziły się dzieci. Jeśli dzieci jest za mało, jak obecnie w Polsce, społeczeństwo się starzeje, ubywa osób pracujących, a te nieliczne w wieku produkcyjnym nie są w stanie utrzymać pokolenia rodziców.
Małgorzata Goss
Nasz Dziennik 2011-02-04
Autor: jc