Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Stacja kolejowa w Kłaju

Treść

Prokuratura Rejonowa w Wieliczce uniewinniła właściciela firmy, budującej stację kolejową w Kłaju - obiekt od lat pozostaje nieukończony - od zarzutu wyłudzenia od gminy kilkuset tysięcy złotych. Wyrok nie jest prawomocny. - Z ustnego uzasadnienia tego postanowienia wynikało, że intencją właściciela "Marmexu" nie było wyłudzenie od gminy pieniędzy. Pani sędzia zaznaczyła także, że winnym sytuacji był bałagan panujący wówczas w gminie. Tak przynajmniej zrozumiałem odczytane w środę uzasadnienie wyroku. Dla mnie jest to decyzja kuriozalna. Złożyliśmy już do prokuratury prośbę o przesłanie nam pisemnego uzasadnienia wyroku, by radca prawny mógł zdecydować, co dalej z tą sprawą zrobić - powiedział nam wczoraj Wiesław Średniawa, zastępca wójta gminy Kłaj. Budowa, na którą gmina Kłaj wydała w sumie ponad 800 tys. złotych, a która według sądowej ekspertyzy nie powinna kosztować więcej niż 500 tys. zł, od kilku lat pozostaje niedokończona. Niszczejący obiekt, który miał być budynkiem dworca, jest dla mieszkańców gminy przedmiotem ironicznych komentarzy oraz swoistym symbolem "gospodarności"... Zaś stacja, na dworcu, przez który codziennie przewijają się setki osób, nadal mieści się w XIX-wiecznym budynku, będącym w katastrofalnym stanie. Gmina Kłaj starała się o odzyskanie od wykonawcy stacji kwoty ok. 300 tys. złotych. - Suma ta może ulec korektom w jedną lub drugą stronę, ale pewne jest, że nadużycie było. Potwierdziły to ekspertyzy biegłych sądowych - tak o tej sprawie mówili gospodarze gminy Kłaj jeszcze kilka tygodni temu. Przypomnijmy: budowa kontrowersyjnej stacji rozpoczęła się w 1994 roku. Głównym inwestorem była gmina Kłaj, wspomagającym - właściciel gruntu, na którym wznoszono obiekt, czyli PKP, a wykonawcą firma "Marmex", obecnie działająca pod nazwą "Montobud". Po kilku latach pojawiły się problemy z finansowaniem inwestycji. Gmina uznała, że jedna z faktur, na kwotę ok. 250 tys. zł jest zawyżona, w związku z czym nie zapłaciła wykonawcy. Budowlańcy przerwali pracę, a właściciel "Marmexu" skierował sprawę do sądu gospodarczego, który nakazał gminie Kłaj zapłacenie wykonawcy ponad 400 tys. złotych (wraz z karnymi odsetkami i kosztami sądowymi). Gmina nałożony sądownie obowiązek wykonała, ale jednocześnie pod koniec 2002 roku skierowała do prokuratury sprawę przeciwko wykonawcy stacji - o wyłudzenie pieniędzy, uznając, że sporny obiekt nie kosztował tyle, ile otrzymał "budowniczy". Wielicka prokuratura w pierwszej instancji postępowanie umorzyła, ale sprawa wróciła na wokandę po odwołaniu, jakie gmina Kłaj złożyła do krakowskiej Prokuratury Okręgowej. Wiadomo już także, że nie będzie postępowania o niegospodarność wobec osób, które miały czuwać nad przebiegiem budowy stacji. Prokuratura Rejonowa w Nowej Hucie umorzyła w tej sprawie postępowanie, a z informacji uzyskanych w kłajowskim Urzędzie Gminy wynika, że gmina nie będzie się odwoływać od tej decyzji. (JOL) "Dziennik Polski" 2007-02-09

Autor: wa