Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Karnowski następny do rehabilitacji

Treść

Przez ostatni tydzień oczy wszystkich zwrócone były na to, co dzieje się wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. A gdy zawieszona w prawach członka partii Elżbieta Jakubiak wyszła ze spotkania z Jarosławem Kaczyńskim, stwierdziła, iż prezes wyraził pragnienie, aby poziom wewnętrznej dyscypliny w PiS był zbliżony do tego, jaki jest w Platformie. Choć na medialne czołówki trafiają spory w PiS, wcale nie znaczy to, że "nic ciekawego" nie dzieje się w Platformie. Wręcz przeciwnie - w porównaniu z jałowymi sporami polityków PiS - w PO naprawdę gorąco.
Musi naprawdę zawrzeć między działaczami PO, aby spór ujrzał światło dzienne. Umiejętnie też potrafią oni przyzwyczajać opinię publiczną do powrotu na scenę polityków, którzy swoimi działaniami już zdążyli się skompromitować. Do łask Platformy Obywatelskiej działacze tej partii próbują przywrócić prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego. Mimo że ciążą na nim prokuratorskie zarzuty o charakterze korupcyjnym, cieszy się w mieście dużą popularnością, a referendum w sprawie jego odwołania ze stanowiska po postawieniu prokuratorskich zarzutów zakończyło się niepowodzeniem.
Dziś od polityków PO możemy usłyszeć, iż nie ma nic złego w kandydowaniu osoby z zarzutami, gdyż przynajmniej na razie żadnej winy im nie udowodniono. Punkt widzenia zdaje się w tym przypadku zależeć od punktu siedzenia, bo wypowiedzi w innym tonie, zwłaszcza ze strony polityków Platformy, przez lata można było usłyszeć choćby pod adresem Andrzeja Leppera, częstego gościa sal sądowych.
Schetyna nie czekał na Tuska
Inicjatywę przywrócenia do łask Karnowskiego forsuje były szef gabinetu politycznego Donalda Tuska, szef pomorskiej Platformy i bliski współpracownik premiera Sławomir Nowak. A zdążył ją także poprzeć były wicepremier, marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna.
Inne zdanie wyraził jednak szef klubu PO Tomasz Tomczykiewicz, który poparcie Platformy dla Karnowskiego nazwał na antenie Polskiego Radia ryzykownym wyborem, bo "gdyby zarzuty potwierdziły się, to trzeba by na przykład robić nowe wybory". Tomczykiewicz mówił, że jest za tym, aby "po dwóch kadencjach wprowadzać świeżą krew w samorządach". - Myślę, że Platforma mogłaby wystawić kogoś nowego - stwierdził.
Rehabilitacja Karnowskiego powinna być jednak mocnym policzkiem wymierzonym samemu szefowi Platformy, premierowi Donaldowi Tuskowi. To właśnie stanowcze słowa Tuska o tym, że nie widzi dla Karnowskiego miejsca w partii, sprawiły, iż prezydent Sopotu zrezygnował z członkostwa w Platformie po wybuchu afery sopockiej. Działacze tamtejszego koła PO nie posłuchali także przewodniczącego Platformy i nie zagłosowali za odwołaniem Karnowskiego z funkcji prezydenta. Sam Donald Tusk ostentacyjnie zdecydował się nawet na przepisanie się z sopockiego koła PO do gdańskiego. Premier jednak zdaje się nie mieć teraz wyjścia i bez słowa zaakceptuje, iż Karnowski nie poniesie politycznej odpowiedzialności.
Politycy opozycji sugerują, iż może dlatego, że Karnowski "dużo wie", nie zostanie pozbawiony poparcia PO.
O tym, jak trudno wyciągnąć konsekwencje wobec doskonale zorientowanych w partyjnych sprawkach, pokazał choćby przykład afery hazardowej. Po wybuchu skandalu premier Donald Tusk podjął decyzję, a w rządzie i klubie Platformy posypały się dymisje. Praktycznie nikomu jednak włos z głowy nie spadł. "Grześ" - Grzegorz Schetyna, zamiast wicepremierem został najpierw szefem klubu PO, a następnie marszałkiem Sejmu. Z podniesioną głową po Sejmie spaceruje "Miro" - Mirosław Drzewiecki. Mimo że zeznaniom Drzewieckiego przed komisją śledczą wiary nie dał nawet, co ujął w raporcie, przewodniczący komisji hazardowej Mirosław Sekuła (PO), którego praca w komisji świadczyła, iż dba, aby kolegom z PO włos z głowy nie spadł. Drzewiecki do tego stopnia czuje się pewnie, że w sierpniu podczas tury sejmowych głosowań zasiadł w pierwszym rzędzie, w miejscu, w którym chwilę wcześniej podczas zaprzysiężenia prezydenta Bronisława Komorowskiego siedział szef Platformy Donald Tusk. I tylko "Zbycho" - Zbigniew Chlebowski, czeka na odpowiedni moment na swoją rehabilitację poza partią. Ale chyba tylko dlatego, iż nie miał poparcia Grzegorza Schetyny.
Palikot w CBA
Znane są już wewnątrzpartyjne potyczki i rozgrywki Grzegorza Schetyny z Januszem Palikotem. Często nie szczędzą sobie oni uszczypliwości. Szef lubelskiej Platformy musiał stawić się wczoraj w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. Dzieląc się refleksjami na temat "zaproszenia", sugerował, iż może się ono wiązać z rozgrywkami o władzę wewnątrz PO. Za dwa tygodnie planuje kongres Ruchu Poparcia Janusza Palikota, który ma stać się manifestacją jego siły. CBA bada oświadczenia majątkowe Palikota na wniosek warszawskiego urzędu skarbowego.
Artur Kowalski
Nasz Dziennik 2010-09-14

Autor: jc