Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Dyplomata wszedł w paradę

Treść

Ambasador RP na Słowacji Andrzej Krawczyk podpisał się pod listem osób popierających zorganizowanie w Bratysławie parady homoseksualistów. Impreza odbyła się kilka dni temu. Jej organizator, stowarzyszenie Queer Leaders Forum, słynie z agresywnego lobbingu na rzecz legalizacji układów homoseksualnych i adopcji przez nie dzieci. Niedyplomatyczną ingerencją w tkankę obyczajową suwerennego państwa zaskoczeni są słowaccy politycy.
Czwartego czerwca ulicami Bratysławy przemaszerowała parada środowisk homoseksualnych - "Duhowy Pride Bratislava 2011". Impreza podobna do wielu tego rodzaju manifestacji. Kiedyś organizowano je tylko w nielicznych miastach na Zachodzie, potem, wywołując wiele sprzeciwów, dotarły do Polski. Dzisiaj, niestety, ich organizacji nie potrafią oprzeć się kolejne stolice europejskie. Nawet te, w których wciąż silną pozycję ma Kościół katolicki, a opinia publiczna jest powściągliwa w wyrazach akceptacji obyczajowej rewolucji, siejącej moralne spustoszenie.
Nieoczekiwanie, nawet dla słowackich środowisk politycznych, marsz postanowili wesprzeć przedstawiciele ambasad części krajów mających swoje przedstawicielstwa w Bratysławie. Wśród nich znalazł się również polski ambasador Andrzej Krawczyk. Pozdrawiając uczestników parady, dyplomaci wyrazili wspólnie opinię, że środowiska homoseksualne powinny na Słowacji swobodnie korzystać ze swoich "praw i wolności gwarantowanych im w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka". Apelowali również do słowackich instytucji o wsparcie "walki", jaką na Słowacji prowadzą środowiska gender. List podpisali m.in. ambasadorzy Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji, Holandii i Szwecji. Z nowych członków Unii Europejskiej tylko przedstawiciele Polski, Węgier i Słowenii. Dlaczego pod inicjatywą widnieje podpis ambasadora reprezentującego władze Rzeczypospolitej Polskiej? To pytanie zadaliśmy wczoraj Ministerstwu Spraw Zagranicznych, ale resort biedzi się jeszcze nad odpowiedzią. Zdaniem dyplomaty, byłego wiceministra resortu spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, parafa polskiego ambasadora pod listem w sprawie homoparady może świadczyć o presji, jaką kraje unijne wywierają na Słowację, do której to kampanii włączyła się Polska. - To niedopuszczalne, by nasze państwo mieszało się w ten sposób w wewnętrzne problemy Słowacji. Szczególnie w takiej sprawie - ocenia.
Ekstremistyczne organizacje lewicowe i homoseksualne funkcjonują już na całym świecie i, niestety, zdobywają coraz większy wpływ na prawodawstwo i kulturowe trendy. Jednak sprawa poparcia marszu w Bratysławie ma swoje drugie dno. Zdaniem Vladimira Palki, słowackiego polityka, byłego szefa ministerstwa spraw wewnętrznych i lidera Konserwatywnych Demokratów Słowacji, przedstawiciele poszczególnych państw, które firmowały list, w tym ambasador Polski, in blanco wsparły wszelkie roszczenia homoseksualnego lobby na Słowacji. I to jest szczególnie przerażające.
Najbardziej hałaśliwym organizatorem imprezy jest Romana Schlesinger, aktywistka ruchu LGBT i organizacji Queer Leaders Forum. QLF to niezwykle agresywna organizacja forsująca na forum publicznym postulaty środowisk homoseksualnych. Domaga się m.in. zrównania z małżeństwem mężczyzny i kobiety związków homoseksualnych, z możliwością adopcji dzieci, likwidacji zdroworozsądkowych ograniczeń w możliwości oddawania krwi i nieskrępowanego dostępu do świadczeń zapłodnienia pozaustrojowego dla kobiet pozostających w związkach lesbijskich.
Jak napisał na swoim blogu Vladimir Palko, podpis polskiego ambasadora Andrzeja Krawczyka pod deklaracją ambasadorów jest dla słowackich polityków wielkim zaskoczeniem. "Nieograniczone wsparcie udzielone działaczom homoseksualnym w Bratysławie stoi w ostrej sprzeczności z tym, co za życia robił i myślał wielki papież Jan Paweł II, z którego beatyfikacji cieszyliśmy się jeszcze miesiąc temu" - zauważył polityk. Palko przypomina również, że prezydent Lech Kaczyński i były premier Jarosław Kaczyński, negocjując traktat lizboński, zagwarantowali Polsce odstępstwa od Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. W tym m.in. możliwość, że prawodawstwo UE nie będzie narzucało Polsce innych koncepcji małżeństwa niż małżeństwo mężczyzny i kobiety. Przypomina również rezolucję polskiego parlamentu z 11 maja 2003 r. o nadrzędności polskiego prawodawstwa w dziedzinie moralności i kultury nad unijnym. Podobne rozwiązania przyjął swego czasu również parlament Słowacji. "Kiedyś Polska i Słowacja wspólnie broniły naszych tradycji kulturowych, przed presją ze strony krajów UE. A dziś wraz z nimi wywieracie taką presję na Słowację" - pisze rozgoryczony Palko.
Andrzej Krawczyk to ten sam dyplomata, o nominację którego na stanowisko ambasadora RP na Słowacji spierali się Lech Kaczyński i Radosław Sikorski. Wcześniej, od stycznia 2006 r. do lutego 2007 r. Krawczyk pełnił funkcję podsekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego odpowiedzialnego za sprawy międzynarodowe. Odszedł po tym, jak podczas procedury uzyskiwania certyfikatu dostępu do informacji niejawnej padło na niego podejrzenie o współpracę z PRL-owską Wojskową Służbą Wewnętrzną. Potem Sąd Lustracyjny oczyścił go z tego zarzutu.
Polska na razie unika tragedii, jaką byłaby legalizacja homoukładów. Dzięki sile Kościoła, autorytetowi bł. Jana Pawła II i oporowi części środowisk społecznych i politycznych wymysł "małżeństw" dla osób jednej płci jest na razie bardziej ideologicznym postulatem lewicy niż realną groźbą. Jednak ostatnio swoją akceptację dla tzw. związków partnerskich ujawnili politycy Platformy Obywatelskiej - premier Donald Tusk i szef MSZ Radosław Sikorski. W wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Sikorski stwierdził, że związki partnerskie mogą być w Polsce alternatywą dla wspólnego życia par homoseksualnych. "Mielibyśmy wtedy trzy rodzaje związków, które odzwierciedlają to, jak faktycznie ludzie żyją (...). Jestem za usankcjonowaniem związków partnerskich" - oświadczył minister. A kilka dni wcześniej Donald Tusk mówił, że "zbliżamy się do momentu, kiedy związki partnerskie byłyby do zaakceptowania przez większość w przyszłym Sejmie, jak i przez Polaków".
Maciej Walaszczyk
Nasz Dziennik 2011-06-10

Autor: jc